Ostatnio mam wrażenie, że cały kosmos na różne sposoby mi przypomina dość znaną prawdę o tym, że świat należy do odważnych…

świat sprzyja odważnym

… i że czasem wystarczy zaledwie jeden krok aby coś w naszym życiu zmieniło się o 360 stopni…

jeden krok

W końcu często w życiu każdego przychodzi taki moment, że trzeba coś zmienić – w sobie, w postępowaniu, postrzeganiu, myśleniu. Potrzeba coś zmienić, zadziałać lub z otwartymi ramionami przyjąć zmianę którą wywołaliśmy albo – co cieszy zawsze tych mniej śmiałych – która nadarza się sama.

Zmiana z zasady jest czymś pozytywnym, nawet jeśli wcale tak nie jest:

zmiany są dobre

Bo przecież kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. Bez ryzka nie ma wygranej. Kto nie naraża się na szwank ten nigdy głównej stawki nie wygra. Bez pracy nie ma kołaczy a bez odwagi ciężko jest zrobić krok naprzód (albo – jeśli ktoś ma akurat ochotę – to nawet wstecz). Każda zmiana, nawet ta pozornie niezbyt dobra, przynosi jakiś skutek i coś zmienia, coś się dzięki niej dzieje. I teoretycznie jest to pozytywne.

wychodzi na dobre albo wychodzi bokiem

Podobno lepiej być odważnym, przemóc się i zaryzykować, spróbować. Podjęcie ryzyka to akt odwagi. I lepiej w przyszłości żałować, że coś zrobiliśmy (nawet jeśli skutek był nie taki jak myśleliśmy że będzie) niż żałować, że czegoś nie zrobiliśmy i nigdy już tego skutku nie poznamy (więc możemy gdybać i gdybać w nieskończoność).

załowac tego co si ę zrobiło

Kiedyś przeczytałam gdzieś, już nie pamiętam gdzie, takie proste wezwanie: czyń lub giń. W prostym tłumaczeniu: wóz albo przewóz. Decyzja jest nasza. Ryzykujemy – wykazując się choćby odrobiną odwagi, albo czekamy aż spadnie gwiazdka z nieba i coś się samo wydarzy. Osobiście, mimo że nie należę do zbyt śmiałych osób, staram się czasem – gdy czuję, że gra może być warta świeczki – zebrać się, zmobilizować, zapomnieć o nieśmiałości i wszelkich możliwych małokorzystnych scenariuszach. I coś zrobić. Skoczyć na głęboką wodę.

w życiu trzeba ryzykować ale też umieć pływać

Bo nawet jeśli popełnię błąd – to przecież jest to jakaś nauka, jakiś krok, wartość.

najlepiej uczyć się na błędach, cudzych

A zresztą – nawet jeśli popełnię jakiś błąd to myślę o nim z wrodzonym sobie optymizmem:

błędy to przywilej młodości

W końcu życie bez decyzji, zmian, niespodzianek, przeszkód, wyzwań, zwrotów akcji i dylematów byłoby takie nudne!

labirynty życia

Parę lat temu furorę zrobiła książka zatytułowana “Feel the fear… and do it anyway”. Nie czytałam, ale sam tytuł mnie przekonuje. A Was? 🙂

Advertisements
Comments
  1. Lupus Libri says:

    Nie przepadam za książkami motywującymi, kursami motywującymi, motywującymi motywacjami. Jeżeli sam się nie zmotywuję, to wszystko inne będzie wzykłą manipulacją 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s