Ostatnio usłyszałam od znajomej, że jestem oazą spokoju. Ja???

jestem oazą spokoju

Ale na poważnie: wcale nie jestem oazą spokoju. Po prostu gdy chcę zwykle potrafię zachować zimną krew. Na zewnątrz. Bo co tam się w głowie dzieje… lepiej niech zostanie moją tajemnicą 🙂 Generalnie jestem bardzo emocjonalną, biorącą do siebie zbyt wiele osobą. Myślę zbyt dużo, zastanawiam się, przetwarzam, przeżywam. Nie jestem typem neurotyka i typowego ekstrawertyka. Zazwyczaj przeżywam wszystko w środku. Gdzieś tam. Czasem może to sprawiać nader dziwne wrażenie:

coś tam w środku

Ogólnie wychodzę z założenia, że o tym co fajne warto mówić głośno, a to co niefajne – lepiej przepracować. I to niekoniecznie w towarzystwie całego świata dookoła.

co przeżywać a co wykrzyczeć

Nie chodzi o to, by coś ukrywać, by tłamsić emocje – to nigdy chyba się dobrze nie kończy. Myślę raczej, że warto sobie z nimi radzić. Jest wiele sposobów. Wysprzątać strych i piwnicę, przekopać ogródek, krzyczeć, śpiewać, medytować. Przespać złe dni a może odwrotnie – rzucić się w wir imprez, spotkań, pracy, zadań. Chodzić na kickboxing (zawsze mi się marzył ale pewnie od razu bym sobie coś złamała) albo pilates czy jogę. Albo do kościoła. Albo na zakupy. Znaleźć sobie hobby, byle nie obsesję. Wyjechać do zakonu w Indiach lub zajadać i zapijać swoje smutki, wątpliwości, problemy. Rozmawiać o nich albo je przemilczeć. A może wszystko to naraz. W zależności od stanu ducha, typu osobowości, potrzeb, stylu bycia, życia, chęci. Ja mam kilka swoich sposobów. Jeden z nich to…

wyrysować w komisie

I może dlatego, że tym co trudniejsze, negatywne, małooptymistyczne dzielę się ze światem z umiarem sprawiam czasem wrażenie, jakby nic nie było w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Albo przynajmniej niewiele.
I ten – pozorny przecież – spokój też może być mylący.

głowa czysta czy pusta

Albo jeszcze inaczej. Fakt, że nie rozpowiadam na prawo i lewo o swoich wątpliwościach co do sensu życia, podjętych wyborów, pytań które cisną mi się do głowy tuż przed snem i tuż po przebudzeniu, a czasem nawet takich które mi się śnią – słowem, o wszystkim tym co drażni, dziwi, męczy, uwiera, drąży, krąży, wraca… Czy skoro tym swoim światem wewnętrznym, nie zawsze pozytywnym, nie dzielę się tak otwarcie i na co dzień – czyni to ze mnie optymistkę? Może. Nic w tym złego. Chyba.

twój optymizm jest irytujący

A na zakończenie – skoro piszę dziś o tym, co w środku to tematycznie:

to co w środku

😉

Advertisements
Comments
  1. an says:

    Mona, bo ty jesteś oazą spokoju!

  2. Krzychu M says:

    oaza spokoju – najlepsze 😀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s