Stephen King napisał kiedyś, że muzyka ma w sobie magię, która koi dzikie bestie.* Gdy czytałam te słowa przyszło mi na myśl, że często w muzyce, w sztuce jest większa mocy niż w sile takiej normalnej, fizycznej, dotykalnej; że to ona – coś w sumie przecież nienamacalnego, nie do końca uchwytnego – nierzadko działa lepiej niż, zdawałoby się bardziej przekonywujące argumenty rzeczowe, fizyczne.
Drugie moje przemyślenie było takie, że te dzikie bestie to czasem pewnie bardziej metaforycznie – nie żądne mięsa wilki w gęstym lesie, rozczochrane Yeti na zagubionych górskich szlakach czy nieobleczone w konkretny kształt potwory czyhające na nas pod łóżkiem, w zimnej piwnicy, starej szafie, za rogiem ciemnej ulicy – lecz to coczęsto nosimy  w środku, co sami gdzieś tam sobie stwarzamy. Mniejsze i większe lęki, obawy, kompleksy, strachy, niepokoje, weltschmerz’e, melancholie, smuteczki. Po kawałeczku my sami.
Lekiem na to wszystko może być właśnie muzyka – czy szerzej, powiedziałabym, że sztuka w ogóle. Jedni odnajdą ukojenie w muzyce (już abstrahując od jej gatunku), drudzy w kontemplacji rzeźby czy malarstwa. Ktoś zamyśli się sycąc oczy i głowę fotografią, inny odnajdzie spokój lub radość w poezji, teatrze, filmie albo komiksie. Tak tak, bo ten mój wywód zmierza do konkretnej puenty – że sztuka ma wiele obliczy i służy nam do poskromienia, ukojenia dzikich bestii na różne sposoby. Czasem przez sam kontakt ze sztuką, czasem odwrotnie – przez jej tworzenie.
I druga rzecz, łącząca ten przydługi wstęp (czyli moja specjalność 😉 ) to styczność rysunku, a konkretnie komiksu, i muzyki. O tym już wiecie, bo były już dwa wpisy na ten temat. Pierwszy tutaj, a drugi tutaj – to tak dla porządku i przypomnienia. Czyli dzisiaj – muzycznych inspiracji ciąg dalszy.

Ponieważ wstęp był długi – teraz bez dłuższych opisów. Życiowo:

życie jest nowelą

Szantowo:

bosman

Filuternie:

chwileczka zapomnienia

Konkretnie:

czy te oczy

Rezolutnie:

dam ci

Ironicznie:

kroplą deszczu

Współcześnie:

o czym marzy

Szczerze:

happy

A na koniec – komiks okołomuzyczny jeszcze:

prysznicowa piosenka

Wyznam szczerze, że ja lubię śpiewać pod prysznicem. Ale mam nadzieję, że sąsiedzi tego jednak nie słyszą 😉

* to z “Bastionu” S. Kinga

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s