Od mojego powrotu z Lizbony minęły raptem 3 tygodnie, a wydaje się, że wieki… Wchłonęła mnie codzienność, praca, milion spraw na wczoraj, a jednak kiedy zamykam oczy i myślę o wakacjach, mam w głowie kilka pięknych, relaksujących migawek. Mam nadzieję, że i Wam się udzielą 🙂

Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego na kierunek tegorocznych wakacji wybrałam właśnie to miasto. Myślałam o nim od dłuższego czasu. Kusiło mnie to, że jest tak daleko, ale wciąż w Europie. Przewodniki i Google Images podpowiadały, że króluje w nim specyficzna, nieco staromodna atmosfera. Do tego bliskość oceanu, umiłowanie wina, przyjemny klimat, architektura, muzea … Czy to wystaraczająca odpowiedź na pytanie, dlaczego pojechałam właśnie tam? Sama nie mam takiej pewności, ale wiem jedno: był to najlepszy z możliwych wyborów. W kolejnej odsłonie “Palcem po mapie” chciałabym Was zaprosić do niezwykłego miejsca – kolorowej, sentymentalnej, przepięknej Lizbony. Gotowi? 🙂

Cudowne zagubienie
Moim najlepszym sposobem na odkrywanie nowych miejsc są długie spacery, włóczęgi po zaułkach i uliczkach niekoniecznie opisywanych w przewodnikach. Uwielbiam zwłaszcza miejsca, w których czas jakby się zatrzymał, zawieszone nieco w przeszłości, może nie bardzo glamour – za to pełne klimatu i autentyczności. Lizbona jest pod tym względem idealna – można się cudownie zagubić, klucząc to w górę to w dół pomiędzy domami, niewysokimi kamienicami, zaułkami, ukrytymi czasem na pierwszy rzut oka zakątkami i zakamarkami. Zwiedzanie w ten sposób najciekawszych części miasta – najstarszej, założonej jeszcze przez Maurów Alfamy, sąsiadującej z nią Mourari i dość sennej w ciągu dnia, za to tętniącej życiem po zmroku, studenckiej Bairo Alto – było czystą przyjemnością.
IMG_20150902_122416IMG_20150902_143631IMG_20150909_142117IMG_20150902_144619IMG_20150901_121622IMG_20150901_121713IMG_20150901_142512IMG_20150904_142609

To, co przy okazji codziennej, wielogodzinnej włóczęgi nieustannie nas zaskakiwało – i zachwycało – to otwartość mieszkańców. Lizbończycy zagadywali nas często z ofertą pomocy i wskazania kierunku, którego szukamy: pomógł nam zarówno pan rozwożący pizzę, młoda kobieta rozwieszająca pranie w oknie, starsza babcia mówiąca po angielsku tyle co ja po portugalsku (czyli w sumie nic 😉 ) czy kierowca autobusu. Mogłabym wymienić jeszcze kilka osób, które z czystej życzliwości, zwykle same, po prostu zatrzymywały się i pytały, czy mogą nam jakoś pomóc. Po kilku dniach przebywania w mieście częstotliwość tych miłych zaczepek się zmniejszyła – być może wyglądałyśmy już na bardziej ogarnięte topograficznie i pewne siebie? 😉

IMG_20150901_123108IMG_20150901_125655IMG_20150901_142737IMG_20150902_150220IMG_20150909_140724IMG_20150905_130259IMG_20150904_201723IMG_20150901_145219IMG_20150904_140847IMG_20150901_152922

Azul, czyli niebieskie rozmarzenie
Azul oznacza kolor niebieski, a konkretnie błękit nieba. Lizbona jest pełna kolorów, lecz te, z którymi mi się kojarzy to biel (spora część domów jest w tym kolorze), zgaszona czerwień (większość dachów jest w tym właśnie odcieniu) i właśnie błękit – wszechobecne wszędzie niebo, rzeka i błękitne motywy na kafelkach. Azulejo – czyli ceramiczne płytki, którymi pokryte są części, a często i całe ściany domów, kościołów czy innych budynków – są tak charakterystyczne dla Portugalii jak Syrenka dla Warszawy a krasnale dla Wrocławia. W przeróżnych kolorach i motywach, przyciągają wzrok i zachwycają – przez kilka pierwszych dni poznawania Lizbony wykrzykiwałam co i rusz pełne zdziwienia i podziwu epitety na ich widok.
IMG_20150901_140204IMG_20150901_114500IMG_20150901_140926IMG_20150905_131518IMG_20150903_170339IMG_20150901_142604IMG_20150901_154943IMG_20150906_211442IMG_20150901_131412

Kawa + ciastko
Nie mam jakiegoś wybitnie wysublimowanego podniebienia, ale musicie wiedzieć jedno: na słodkościach znam się całkiem nieźle. A te portgualskie, w połączeniu z pyszną, aromatyczną, mocną kawą, to naprawdę coś, czemu warto ulec. Na ciepło i na zimno, w formie mini babeczek, croissantów, tart, ptysi, eklerków, drożdżówek czy placuszków – możnaby tak wymieniać naprawdę długo, ale recepta jest jedna: jeść, byle z umiarem ;). Najbardziej znane słodkości, pasteis de nata, robione są z ciasta francuskiego i podawane na ciepło, z cynamonem. Może nie wyglądają imponująco (to te okrągłe), za to gwarantują naprawdę smakowite doznania.

IMG_20150905_132939IMG_20150906_154644IMG_20150901_132652IMG_20150902_142907IMG_20150901_142644

IMG_20150902_115808IMG_20150903_110814IMG_20150903_110928IMG_20150903_110922

Mówiąc o słodkościach warto dodać kilka słów o jedzeniu. Zamykam oczy i wracam pamięcią przede wszystkim do… owoców. To, co dla nas na codzień jest jeszcze nieco egzotyczne – ananasy, figi, mango, melony, papaja czy granaty – w Portugalii jest przyjemnie tanie, świeże i intensywne w swych smakach. Co jeszcze? Na pewno wino, a zwłaszcza porto – o ile nie przepadam za słodkimi alkoholami, o tyle tymże przepysznym trunkiem mogłabym się delektować nader często 🙂

Sztuka na murach i nie tylko
Nie byłabym sobą, gdybym błądząc wśród malowniczych zakątków nie wypatrywała sztuki. A tej w Lizbonie nie brakuje – gwarantują ją muzea, pomniki, kilka pięknych kościołów, jak i same ulice. Nie rozpisując się nadmiernie, ograniczę się do miejsc, które zapadły mi w pamięć:
katedra (Sé) – monumentalna z zewnątrz, choć dość przeciętna w środku, ale jako najważniejsza świątynia miasta – punkt obowiązkowy;
kościół św. Wincentego na obrzeżach Alfamy – coś dla miłośników sztuki sakralnej: fasada zgrabna, klasyczna i pełna uroku (ah, ten manieryzm!), wnętrze równie ciekawe – monumentalne, przestronne, z interesującym, drewnianym ołtarzem; do kościoła przylega ogromny klszator, który w przewodniku zrobił na mnie spore wrażenie, nie było jednak czasu by się o tym na własne oczy przekonać;
– parę kroków dalej znajduje się Panteon, czyli potężny budynek zwieńczony charakterystyczną kopułą, będący miejscem spoczynku Vasco da Gamy i wielu innych, zasłużonych dla kraju, osobistości; jeśli mam być szczera – tego rodzaju przybytki nie robią na mnie specjalnego wrażenia, więc do środka zajrzałam tylko na chwilę, ale warto przespacerować się dookoła 🙂
kościół św. Pawła w dzielnicy Chiado to niewielka świątynia, do której trafiłam całkowicie przypadkiem, ale – jak to często bywa – był to przypadek bardzo szczęśliwy; niepozorny z zewnątrz, zachwycił mnie swoim niedużym, ale pięknym wnętrzem, zwłaszcza iluzjonistycznym sklepieniem;
– podmiejska dzielnica Belém to punkt z kilkoma turystycznymi perełkami: olśniewającym misterną sztukaterią i strzelistą bryłą klasztorem Hieronimitów, niedużą, przyklasztorną świątynią Matki Bożej, położoną w starym porcie wieżą w Belém, dającym wytchnienie od tłumów Ogrodem Tropikalnym, pięknie zaaranżowanym w jednym z klasztornych skrzydeł Muzeum Morskim, monumentalnym pomnikiem Odkryć Geograficznych, czy wreszcie wyglądającym z zewnątrz niczym forteca, a kryjącym w środku dzieła sygnowane nazwiskami takimi jak Duchamp, Klein, Magritte, Modigliani, Miró, Picasso, Pollock, Rothko czy Warhol Centro Cultural de Belém;
– Muzeum C. Gulbenkiana, położone w sporym parku w północnej części miasta, to jedna z lepszych przestrzeni wystawienniczych jakie kiedykolwiek miałam okazję oglądać; zakoczona (pozytywnie!) oglądałam prace Rembrandta, Rodina, Maneta, Moneta, Turnera, Milleta, Rubensa, Gainsbourgha, Bouchera czy Fragonarda z takim samym zainteresowaniem, jak zbiory sztuki starożytnej, które zwykle nie napawają mnie szczególnymi emocjami (w każdym razie nie takimi jak sztuka takiego choćby Rembrandta 😉 ).
katedrapanteonIMG_20150903_125154IMG_20150901_152253IMG_20150905_135204IMG_20150906_165107IMG_20150906_171346IMG_20150903_132050IMG_20150906_141049IMG_20150906_142711IMG_20150906_142603IMG_20150906_143243Lizbona to również świetne miejsce do tropienia street artu. Można go tu znaleźć w dość dużej ilości, niemal na każdym kroku. Wielkoformatowe murale czy małe, drobne formy – choćby na koszach na śmieci 🙂

IMG_20150901_141347IMG_20150901_141231IMG_20150901_124448IMG_20150901_175415IMG_20150904_144519IMG_20150903_131314IMG_20150902_110120IMG_20150902_113157IMG_20150901_185020IMG_20150901_142504IMG_20150904_151822IMG_20150901_113930IMG_20150909_134845

Post scriptum
Lizbona to miasto, w którym kilka rzeczy mnie mile zaskoczyło. Na przykład niemal kompletny brak tzw. architektury współczesnej. Oczywiście nie całe miasto wygląda tak jak zatrzymana w czasie Alfama, jednak poznając Lizbonę przez długi czas nie tak łatwo natknąć się na to, co w większości europejskich miast mamy niemal na każdym rogu – biurowce, galerie, bloki. Im dalej na północ tym mniej jest kamienic i zabudowy znanej z przewodników. Dość dziwną częścią miasta – która, jak dla mnie, ma jakiś urok w sumie jedynie po zmierzchu, gdy rozbłyska różnokolorowymi światłami i neonami – są okolice Parku Narodów, czyli część miasta przygotowana na Expo ’98. Tak naprawdę warto ją odwiedzić chyba tylko dla ażurowej stacji dworca Oriente. Dlatego w ostatniej garści zdjęć wrzucam 2 fotki stamtąd, a resztę – znowu z południowej, bardziej “starej” i – jak dla mnie ciekawszej – części miasta. A co mogę napisać na koniec?  Chyba to, że… na pewno kiedyś do Lizbony jeszcze wrócę 🙂
IMG_20150906_212437IMG_20150906_212040IMG_20150903_161334IMG_20150905_140114IMG_20150902_151030IMG_20150902_165858IMG_20150906_213856IMG_20150902_154332IMG_20150907_125024

Advertisements
Comments
  1. Rysiek says:

    W takim razie jak już będziesz się wybierała kolejny raz do Lizbony, to zabierz mnie ze sobą 😀

    • monikape says:

      Deal 🙂 Rozumiem, że wpis narobił apetytu, prawda? 😉 Następnym razem to planowałabym nie tylko Lizbonę, ale ogólnie więcej Portugalii…

      • Rysiek says:

        Tym bardziej jestem za, bo w Portugalii mnie jeszcze nie było. A z tego co widzę, warto by się tam znaleźć. Potrzebuję tylko tanich lotów i dobrego towarzystwa 🙂 Najwyraźniej oba warunki mogą być spełnione 😀

      • monikape says:

        Towarzystwo dobre jak zawsze 😉 Z lotami – są tanie linie do Lizobny, na razie tylko z W-wy, ale trzeba mocno się naszukać za naprawdę fajną cenowo ofertą. Można by też poszukać do Porto na przykład. Jest to jakiś plan na przyszłość 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s