Nowy rok zaczął się dla mnie kilkoma “nowymi” rzeczami: nowa praca, nowa energia do życia, nowe pomysły w głowie, nowe mieszkanie. To ostatnie wiązało się rzecz jasna z przeprowadzką. Trochę ich już w życiu zaliczyłam, w samym Wrocławiu aż 14. Mimo przeprowadzkowej wprawy zadziwia mnie zawsze to, ile rzeczy się gromadzi i zbiera. A przecież teoretycznie do życia tak niewiele nam potrzeba! Choć gdyby ktoś zadał mi pytanie, co zabrałabym ze sobą na bezludną wyspę, byłoby to chyba więcej niż kilka rzeczy… No właśnie, bez czego nie obeszłabym się na bezludnej wyspie?

Na początek oczywista oczywistość. Kot. Nie byle jaki – kot Louis, mój kot.

o kotach 2

Jeśli kot już jest to do kompletu przydałoby się trochę bliskich ludzi – rodziny, przyjaciół, znajomych. W końcu trzeba jakoś zaludnić bezludną wyspę 😉

przyjaciół

Żeby dobrze nam się na tej wyspie razem żyło przydałoby się spakować coś, co pomaga w komunikacji, wzajemnym zrozumieniu, rozwiązywaniu problemów – ogólnie czegoś, co daje odrobinę szczęścia. Moja pierwsza myśl, jakkolwiek to o mnie świadczy, to wino 🙂

wino

Jest też coś innego, bez czego trudno byłoby żyć, a jednocześnie stanowi bezsprzeczny i niezawodny polepszacz nastroju. Zgadliście – to czekolada!

czekolada

Jest kot, bliscy ludzie, fajne dodatki – brakuje z pewnością jeszcze kilku innych rzeczy. Na przykład odrobiny muzyki – bez niej kompletnie nie wyobrażam sobie życia,

muzyka

W moim ekwipunku na bezludną wyspę koniecznie musiałoby się też znaleźć coś do czytania. Książki, tomiki poezji, bajki, komiksy – a najlepiej… wszystko naraz 🙂

życie to nie bajka

No i komputer, oczywiście z internetem. Wiem, że to złodziej czasu, czarna dziura w której przepadają cenne sekundy, minuty, godziny… Cóż, fakt jest jednak taki, że trudno byłoby mi bez niego żyć. Choć na bezludnej wyspie… kto wie 🙂

jestem oazą spokoju

Gdybym zamieszkała na bezludnej wyspie jest wielce prawdopodobne, że zbudowałabym… kino. Uwielbiam filmy, zarówno te oglądane w domowym zaciszu jak i w kinowym fotelu, i gdyby na bezludnej wyspie nie było możliwości ich oglądania… zbudowałabym sobie tę możliwość 🙂

kino

Na bezludnej wyspie nie mogłabym się też obejść bez przyborów do rysowania. Kawałek kartki, pisaki, ołówki, cienkopis – to wcale nie tak dużo, a daje tyle szcześcia.

przybory do rysowania

Z kompletnie przyziemnych rzeczy – przydałyby się chyba okulary przeciwsłoneczne. Bezludna wyspa kojarzy mi się (choć chyba nie tak do końca słusznie) z tropikami, piękną słoneczną pogodą i bezkresną, czystą, szmaragdową wodą… Tak, okulary przeciwsłoneczne byłyby w sam raz 🙂

okulary przeciwsłoneczne

I może jeszcze skarpetki. Ciepłe skarpetki na chłodne poranki. Oczywiście, czyste!

skarpetki. czyste skarpetki

Mogłabym pewnie wymyśleć jeszcze wiele innych, baaaardzo potrzebnych rzeczy. Wygodny fotel, ulubione trampki, niebieskiego misia, którego dostałam w dzieciństwie od dziadków, album ze zdjęciami, no i sam aparat fotograficzny, dalej – komplet filiżanek i kilka paczek herbaty, czerwony lakier do paznokci, zapas rutinoscorbinu, cieplutki śpiwór, rower… A co Wy zabralibyście na bezludną wyspę? 😉

 

 

Follow my blog with Bloglovin

Advertisements
Comments
  1. OczamiPandy says:

    Jeżeli rozpatrujemy też rzeczy nierealne to mi by się przydała złota rybka. Każde trzecie życzenie by brzmiało “poproszę o kolejną złotą rybkę” dzięki czemu wszystko co bym zapragnął byłoby spełniane 😀

  2. Rysiek says:

    14 przeprowadzek?! OMG! Saleństwo 🙂 A tak przy okazji: powodzenia w nowej pracy i w nowym mieszkaniu.

    Na bezludną wyspę zabrałabym laptopa i modem gsm. Samotność samotnością, ale trzeba jakoś przyżyć 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s